June 12, 2014

Szybka depesza z Senegalu. :)

Otóż, tak szybkim skrótem, żeby było wiadomo, czego się spodziewać w najbliższym czasie. Poprzedni rok zakończyłam w Liberii, jest jeszcze trochę do opowiedzenia. Potem znowu Ghana, ciągle leżąca odłogiem. No i wakacje w Meksyku, Polsce, Balearach. A teraz dla odmiany jestem w Dakarze, od wczoraj. W pracy. Zjadłam kurczaka z cebulą i oliwkami w ramach testowania lokalnej kuchni, a w ramach ciekawostek spróbowałam dżemu z hibiskusa. Jutro rozejrzę się po najbliższej okolicy. A tymczasem wszystko jest ok! :)

Przy okazji parę uwag o podróżach służbowych. I w ogóle. Taką mam zabawną pracę, że dostaję bilet z Polski do Afryki na skróty przez Nowy Jork (już pisałam o tym zresztą). Co w drodze na wakacje jest nawet całkiem przyjemne, kiedy mam pełną kieszeń i zapał do szwendania, zwłaszcza w lecie. Natomiast w drodze powrotnej routing WAW-FRA-JFK-ACC jest co nieco wyczerpujący, a ja chyba już jestem za stara na 30 godzin na siedząco z dodatkowymi atrakcjami w postaci zmian ciśnienia. Za to lotniska światowe są coraz bardziej przyjazne dla posiadaczy smartfonów, w Nowym Jorku było wifi zupełnie za darmo! W Warszawie i Frankfurcie pół godziny maksymalnie, trzeba było kombinować z czyszczeniem cache'a. Inną metodą na długą podróż jest poduszka typu rogalik, żeby się głowa nie obijała o ramiona oraz moje ostatnie odkrycie, ładowarka przenośna do telefonu. Właściwie to powinnam też zakupić solarną, po doświadczeniach ostatnich wakacji. Oraz kubek i grzałkę, oraz małą plastikową miseczkę. Bo WTEM! okazało się, że bardzo lubię różne płatki i inne śmieci, wymieszane z jogurtem. Podróże kształcą, co tu gadać... polubiłam również cebulę w ciągu ostatnich 3 lat, co jest nie lada osiągnięciem, oraz wróciłam do dity mięsnej, z czego nie jestem dumna, ale z drugiej strony być w tych różnych mięsodajnych miejscach i nie próbować lokalnych specjałów... to już lepiej siedzieć w domu!

2 comments:

Ewa Zagawa said...

No i jak wypadla ta lokalna kuchnia? Francuzi lepsi w te klocki od Anglikow - czy w zwiazku z tym Senegal wygrywa z Ghana? A dzem z hibiskysa jak?

Agnieszka Kargol said...

Dżem z hibiskusa bardzo dobry, i wyprodukowany w Senegalu. :) Lokalna kuchnia ciągle czeka na odkrycie, na razie pieczywo oczywiście lepsze. W tych paru knajpach, w których byłam jedzenie takie sobie, tylko w marokańskiej było naprawdę pysznie. Ludzie bardzo mili i pomocni, mimo bariery językowej dajemy radę, oni z pomocą, ja z wytłumaczeniem, o co mi chodzi. :)